Z okazji trochę dłuższego wolnego udało mi się wpaść do naszej pięknej Polski, gdzie zdążyłam spotkać się z moją przyjaciółką oraz odwiedzić kilka sklepów, za którymi niesamowicie tęskniłam i których brakuje mi najbardziej, kiedy jestem za granicą.
W nocy z czwartku na piątek 1 maja nasz dom był zadziwiająco żywy. O godzinie 1:30 wszyscy krzątali się między pokojami, robili kawę, czy nawet jedli śniadanie, bo już o 3 nad ranem wyjeżdżaliśmy w długą podróż. Na szczęście nie była ona tak nużąca, jak to pamiętam, a jeszcze przed południem dojechaliśmy do Kątów Wrocławskich, gdzie byliśmy zmuszeni zatrzymać się na godzinę, a po kolejnej byliśmy już w rodzinnym Wałbrzychu. Gdyby nie przedłużony postój w Kątach jechalibyśmy jedynie 9 godzin, co jak na ten dystans jest rewelacyjnym czasem.
W domu zdążyłam zjeść obiad, napić się kawy i już leciałam na spotkanie z Sandrą. Popołudnie upłynęło nam na chodzeniu po parku, robieniu zdjęć, wygłupach na placu zabaw i na robieniu zdjęć, och no i na robieniu zdjęć. Z tamtego dnia mamy całe mnóstwo pamiątek, nie wszystkie piękne, ale każda potrafi nas porządnie rozbawić.
Następny dzień spędziłam biegając po Empiku i Media Markt, w poszukiwaniu książek oraz płyt. Te drugie mogę zawsze kupić u siebie, ale czemu by nie skorzystać z okazji? Takim oto sposobem zaopatrzyłam się w Highway To Hell od AC/DC oraz Appetite For Destruction od Guns n' Roses, a w Empiki zdobyłam już od dawna upragnione Miasto Kości oraz Papierowe Miasta. Książka Cassandry Clare zbiła mnie z nóg i czytam ją przez prawie cały czas, nie zważając na pozostałe obowiązki, co nie koniecznie wyszło mi na dobre w tym tygodniu. Z biegiem kolejnych dni zajrzałam do sklepu z płytami w moim mieście i zamówiłam Favourite Worst Nightmare Arctic Monkeys, którą szczęśliwie, mogę odebrać już jutro.
cudowne widoki na niemieckiej autostradzie :)
tutaj postanowiłyśmy zająć dzieciom zjeżdżalnię
standardowe selfie :'D
samowyzwalacz nie zawiódł :D
To by było na tyle, a jak wam minęło to dość krótkie wolne?






